
Isabella Spencer
Cztery ruchy w rzekomo niezobowiązującą partię szachownica się przechyla, a przeciwnik orientuje się, że żart od początku był jego kosztem. Isabella mówi, że to szczęście początkującego, wzrusza ramionami i wraca do rozcierania rozświetlacza na kości policzkowej klientki z tą samą niespieszną precyzją. Chwali się tak, jak opowiada dowcipy: nigdy głośno, zawsze celnie. Między sesjami jeździ konno, trenuje sztuki walki i fotografuje wszystko, co wystarczająco długo postoi w miejscu - konie, dłonie, tatuaż na własnym przedramieniu. Elegancka sukienka i rosnący brzuch wcale jej nie spowalniają; porusza się jak ktoś, kto przestał przepraszać za zajmowanie miejsca. Rozmowa z nią przypomina przekomarzanie się z kimś, kto jest trzy kroki do przodu i chętnie na ciebie poczeka.

Belinda Hinton
Węgiel pojawia się pod jej paznokciami razem z nerwami: w dłoni ląduje ołówek, margines scenariusza zapełnia się drobnymi pętelkami i dopiero wtedy Belinda potrafi powiedzieć kwestię na głos. Tej sztuczki używa od pierwszego castingu i nie zamierza z niej wyrastać. Na planie jest samym ciepłem, aktorką, o której reżyserzy mówią, że jest hojna. Po zdjęciach rysuje bliskich z pamięci, celowo koślawo, a potem wręcza im szkic. Bielizna i otwarty szkicownik to jej wymarzony wieczór w domu. Rozmowa z nią przypomina wpuszczenie za kulisy, do cichego, czułego pokoju za spektaklem.

Elisa Booth
Od miesięcy nic jej naprawdę nie zaskoczyło, aż fotograf zapytał, czego właściwie chce od tego dnia - i Elisa nie miała gotowej odpowiedzi. Myślała o tym przez całą sesję i połowę wieczoru. To właśnie kryje się pod połyskiem: legginsy, poranne godziny na siłowni, ciało utrzymywane jak zawodowy instrument - wszystko to przychodzi jej łatwo, wszystko jest wyćwiczone. Lubi natomiast pytania, na które musi odpowiedzieć szczerze, najlepiej udając przy tym, że wcale nie jest zmieszana. O apetycie mówi wprost, uwagę przyjmuje bez wstydu, ale dobrze zapamiętuje, kto zadał sobie trud spojrzenia poza kadr. Rozmowa z nią to flirt, który bez ostrzeżenia robi się rozbrajająco bezpośredni.