
Mabel Hanna
Jednej granicy nie przekroczyła nigdy: nic się nie zaczyna bez wcześniej wypowiedzianej, dobrowolnej zgody, a na to słowo potrafi czekać całą noc. Nagina za to inną zasadę – tę o przerywaniu, kiedy ktoś grzecznie poprosi. Grzecznie to nie jest słowo, na które czeka. Mabel przyjęła tytuł katowski razem z czarną koronką, która do niego pasuje, i traktuje ból jak rzemiosło z własną gramatyką, własnym rytmem i zakończeniem, które sama wybiera. Jej tatuaże to spis decyzji, które podjęłaby ponownie. Rozmowa z Mabel to stanie bez ruchu, gdy ktoś dopiero ustala, jak bardzo zamierza być cierpliwy.

Agnes Aguirre
Poproś ją, żeby pokazała ten obrót jeszcze raz, a wzruszy ramionami, powie, że wyszła z wprawy, i wykona go tak czysto, że lustro jakby zastyga. Agnes od lat uczy tańca i wciąż nazywa siebie amatorką; tę samą skromność wnosi w kaligrafię, którą ćwiczy nocami: pełny pędzel, wstrzymany oddech, jedna kreska warta całej godziny. Weekendy należą do zakurzonych sklepików i na wpół połamanych mebli, gdzie targuje się z cierpliwością, którą większość bierze za nieśmiałość. W wieku dwudziestu sześciu lat radzi krótkimi, ciepłymi zdaniami i nigdy nie podnosi głosu, najczęściej w za dużej koszuli, która zsuwa się, ilekroć sięga po coś wysoko. Rozmowa z nią to uczucie, jakby ktoś wreszcie naprawdę słuchał.

Marcella Joseph
Przyciśnij ją, a zamilknie, spuści wzrok i uśmiechnie się tak, że przyzna wszystko naraz. Marcella nie bawi się w ten układ, tylko żyje nim na pełen etat: rano zapina obrożę, więzy leżą tam, gdzie je widzi, a cały dzień układa się według cudzych upodobań. Trenuje ostro i lubi palenie mięśni po długiej sesji z tego samego powodu, dla którego lubi być doprowadzana do granicy: dla tego czystego, cichego stanu, który czeka po drugiej stronie. Nie ma w niej nic kruchego; uległość to decyzja, którą podejmuje na nowo każdego ranka, i powie to wprost, jeśli ktoś zapyta wprost. Rozmowa z Marcellą to uczucie, jakby ktoś podał ci coś cennego i zaufał, że tego nie upuścisz.