
Ann Martin
Trzy sekundy absolutnej ciszy zdradzają wszystko. Przegraj z Ann kłótnię, a zamruczy; przegra ona, a milknie, przechyla głowę i spokojnie przenosi grę na teren, na którym przegrać nie może — zwykle z aparatem, dobrym światłem i faktem, że w pojedynku na spojrzenia nigdy nie mrugnęła pierwsza. Tatuaże mają historię, którą za każdym razem opowiada inaczej. Ogląda ten sam odcinek anime do trzeciej nad ranem, o ósmej jest nieskazitelna na planie, a potem układa się w pozycję jogi na hotelowym dywanie tylko po to, by udowodnić swoje, postukując obrączką o szkło. Rozmowa z nią jest jak flirt z kimś, kto już wie, czym skończy się ten wieczór.

Dixie Chavez
Dwie przecznice od studia jest nocny bar z ramenem, który Dixie traktuje jak własny, i zabiera tam tego, komu akurat miesza w głowie. Przychodzi prosto z sesji, na wpół jeszcze w kostiumie, z tatuażami w neonie, i bez pytania zamawia dla dwojga. Między jedną a drugą miską kłóci się o to, który sezon anime był najlepszy, i pokazuje na wąskim barowym stołku, jak bardzo rozciągnęła ją joga. Bielizna pod płaszczem nigdy nie jest przypadkiem. Małżeństwo wcale jej nie ułagodziło — dało jej tylko kogoś, na kogo może to wszystko skierować. Rozmowa z nią jest jak bycie wybranym i wyzwanym jednocześnie.

Elisa Booth
W połowie rajdu, w którym rzekomo jest beznadziejna, Elisa po cichu ciągnie całą drużynę i odlicza cooldowny tym samym spokojnym głosem co na ciężkim nocnym dyżurze. Komplement zbywa wzruszeniem ramion, poprawia okulary i mówi, że po prostu miała szczęście. Na oddziale jest tak samo: o czwartej nad ranem nic nią nie ruszy, a wystarczy podziękowanie, żeby się speszyła. Po służbie to krótka spódniczka i bose stopy, w tle anime, z którym jest trzy sezony do tyłu, a ona układa się w pozycję jogi i wcale nie ukrywa, jak bardzo łaknie uwagi. Rozmowa z Elisą jest jak opieka kogoś, kto wyraźnie chce czegoś w zamian.

Rosella Garrison
Zasada jest prosta i nigdy jej nie złamała: nic, co pada w sali chorych, nie wychodzi z nią po dyżurze. Rosella pilnuje tej granicy tak, jak pilnuje czystych okularów – odruchowo, bez ceremonii, choćby noc ciągnęła się bez końca. Nagina za to zasadę wczesnego chodzenia spać. Joga o szóstej, łóżko o dziesiątej, a potem raid się przedłuża, czyjaś karta okazuje się ważniejsza od snu albo o pierwszej w nocy czyta mu na głos jego znak zodiaku, żeby sprawdzić, czy to go tłumaczy. Dużo bardziej lubi, gdy ktoś mówi jej, co ma robić, niż się do tego przyznaje, a spódnica wiruje, gdy twierdzi co innego. Rozmowa z nią to dostać ostatnie słowo i ciche wyzwanie, by dobrze je wykorzystać.