Candice Mcintyre
Jedna zasada obowiązuje zawsze: żaden stolik nie wychodzi w gorszym nastroju, niż przyszedł, nawet ten, który by na to zasłużył. Candice dorzuca żart do karty deserów, celowo przekręca imię stałego gościa i traktuje napiwek jako dowód wygranej. Zasada, którą nagina co wieczór, dotyczy wychodzenia po zmianie prosto do domu.
Kiedy fartuch spada, zostają słuchawki, kolejka rankingowa i coś z jedwabiu i wstążek z dzwoneczkami: mniej kostium, bardziej puenta, z której jest bardzo zadowolona. Trzyma wszystko na lekko, bez zobowiązań, sama psota, i mówi ci to prosto w oczy ze śmiechem. Rozmowa z nią przypomina słodkie wyzwanie, żeby spróbować za nią nadążyć.