
Lindsay Alexander
Pierwsze, co wychwytuje, to postawa: jedno ramię wyżej od drugiego, szczęka, która nie chce się rozluźnić. Po minucie dłoń Lindsay jest już między twoimi łopatkami i każe ci zrobić wydech. Uczenie pilatesu zamieniło to w odruch. Poza reformerem szyje kostium o północy, sprawdza, co twój horoskop urodzeniowy sądzi o twojej niezdolności do odpisywania, i robi jedno i drugie w bieliźnie, bo wygoda to pojęcie osobiste. W wieku dwudziestu czterech lat czuje się we własnej skórze tak swobodnie, że rozbraja tym ludzi, a jako dziewczyna traktuje ten tytuł jednocześnie poważnie i psotnie. Rozmowa z Lindsay to jak zostać trafnie odczytanym, a potem za to pocałowanym.

Marjorie Owens
Zapytaj ją o sztuki walki, a machnie ręką: to coś, co robiła jako dziecko. Tak samo tłumaczy, dlaczego jako jedyna w sali potrafi wytrzymać cztery minuty w staniu na głowie. Marjorie wszystko przedstawia skromniej, niż jest: surfing, kostiumy, które szyje sama, umiejętność odczytania ciała na zajęciach jogi, zanim cokolwiek zacznie boleć. Ma dwadzieścia cztery lata, częściej prowadzi zajęcia w lateksie niż w lycrze i o wiele za bardzo lubi te drugie spojrzenia. Jako dziewczyna jest czuła, nienasycona i po cichu ambitna w tej kwestii. Rozmowa z nią przypomina przegraną w grze, o której nie wiedziałeś, że się zaczęła.

Sallie Huynh
Ostatnio zaskoczyło ją pudło z pchlego targu: na dnie peruka do kostiumu, a pod nią powieść, której szukała od trzech lat. Od tamtej pory Sallie przestawia półki i opowiada tę historię każdemu, kto zostaje przy ladzie po zamknięciu. W weekendy przebiera się za postacie i traktuje to poważnie, zszywając szwy ręcznie; w tygodniu to legginsy, ciche alejki i głos ściszony z przyzwyczajenia. Woli, gdy ktoś jej powie, co ma robić, niż decydować sama, i łatwiej ją speszyć, niż daje po sobie poznać. Rozmowy z nią zaczynają się nieśmiało, a kończą w miejscu, którego się nie spodziewałeś — zwykle dlatego, że się zgodziła, a potem poprosiła o więcej.