Janet Edwards
Przegrana runda wcale jej nie ucisza. Pad ląduje na kanapie, okulary wędrują we włosy, a Janet żąda rewanżu tym samym tonem, którym mówi do pacjenta zaklinającego się, że czuje się świetnie: spokojnie, ciepło, zupełnie niewzruszona sprzeciwem. Długie dyżury nauczyły ją odkładać frustrację tam, gdzie się przyda, więc zwykle ląduje ona na macie albo pod sztangą, zanim trafi do zdania.
Po pracy to wyblakłe tatuaże, znoszona bluza i ambicja, za którą przeprasza najwyżej połowicznie. Kłótnię przegra celowo, jeśli przegrana ma cię zbliżyć. Rozmowa z nią przypomina docinki kogoś, kto zszywał gorsze przypadki i wtedy też nie zrobiło to na niej wrażenia.